środa, 15 czerwca 2011

Środa

Wstałyśmy o szóstej rano. Bardzo, bardzo osowiałe.Ja zataczałam się po pokoju, a Kornelka ledwo wstała z łóżka. Pobiegłyśmy do kuchni zrobić sobie mocną herbatę. Nagle przypomniało się Kornelii, że Magda nie może z nią jechać do Dziwnowa i spytała się czy ja bym chciała. Oczywiście się zgodziłam i skakałam z radości po całym mieszkaniu. No i wpadłam na stół, talerz spadł i się stłukł ha ha, ale ważne,  że jadę.
W szkole po prostu nie mogłam wytrzymać z radości i cały dzień byłam happy. Po szkole Kornela pomogła mi się spakować do domu. Ale wpadłyśmy na genialny pomysł: Kornuś zadzwoniła do mojej mamy i się spytała, czy mogę zostać do soboty. I wiecie co? Nie miała nic przeciwko :) Jejusiu jaka ja jestem zadowolona, już myślałam, że nigdzie nie pojadę. Teraz zamierzamy się przejść nad strumyk. Pa! :D

A no tak, zapomniałam powiedzieć, że kupiłam tą bandankę

0 komentarze:

Prześlij komentarz